NOWY ROZDZIAŁ – o tym, jak się okazało, że teraz dopiero się zacznie.

3 stycznia 2017

Euforia bliskości czyli Zac, snowboard & Szwajcaria.

3 stycznia 2017

Safari, kolega taty i ludzie lasu czyli Extremama w polskim Aspen

3 stycznia 2017
lidia-piechota-extremama-new-chapter
Zac w Szwajcarii Bałtowskiej
lidia-piechota-extremama-szczyrk

Choć nie znoszę upałów i uwielbiam śnieżną zimę, wcale nie spędzam każdej wolnej zimowej chwili w górach. Niestety. Pracuję nad tym, ale grafik zimowych wyjazdów wciąż pozostawia wiele do życzenia. Znam kilka śnieżnych miast i miasteczek, co roku poznaję nowe. Tym razem, w końcu, zawitałam do Szczyrku. Decyzja o wyjeździe była spontaniczna, a radość z niego wielka, choć była to wizyta ekspresowa. Spędziliśmy w podróży do Szczyrku pół nocy przedsylwestrowej i w drodze powrotnej cały sylwestrowy wieczór. Było warto (przede wszystkim dlatego, ze lubimy spędzać razem czas w podróży).

W sylwestrową sobotę pracowałam w Szczyrku z kamerą i choć nie pojeździłam na snowboardzie, był to udany i aktywny dzień. Dlaczego? Dzięki ludziom. Po raz kolejny potwierdza się reguła, że miejsca to ludzie, którzy tworzą odpowiednią atmosferę. Moją bohaterką jest Sabina, która w Szczyrku zajmuje się promocją. Cóż to za złoty człowiek! Mogłabym z nią przegadać całą noc i pewnie tej nocy byłoby mało. Równiacha i kobieta, która nie owija w bawełnę. Podziwiam ją za szczerość i zdecydowanie, choć przecież prawie jej nie znam. Dzięki temu, że do wszystkich drzwi w Szczyrku pukaliśmy w asyście Sabiny, z niczym nie było problemu. Wszędzie witano nas z uśmiechem i oferowano pomoc. W takich warunkach spontaniczne zdjęcia i trudny dzień filmowy stają się przyjemnością. Dzięki temu mogłam dobrze poczuć atmosferę Szczyrku, przyjrzeć się tubylcom i zakochać w ich emocjonalnym podejściu do przyrody, które jest mi niezwykle bliskie.

Zac - Extremama - Skrzyczne

Ona i On mieszkają w górach. Ona do jednego ze swoich porodów zjeżdżała <samodzielnie> na skuterze śnieżnym !!! <3 On organizuje snow safari. Ona lepi garnki. Razem jeżdżą na nartach i innych sprzętach przydatnych na śniegu. Mają dwóch synów, którzy na totalnym luzie rozmawiają ze spotkanymi turystami, śmigają za rodzicami na czym się da i chodzą rozchełstani w mroźne dni. Bije od nich szczęście. I spełnienie. Podziwiam ich z całych sił i upajam ich energią. Takich ludzi spotyka się w Szczyrku. Takich ludzi miałam szczęście poznać jeżdząc na skuterach i tzw trike’ach.

Spotkaliśmy się na górze Skrzyczne. Najpierw wjechaliśmy oldskulowym krzesłem do pierwszej stacji, potem drugim, bardziej nowoczesnym na szczyt. Zac był najszczęśliwszy na świecie. Nie bał się jechać kolejką, dogadał się z synami górskiej rodzinki, budował igloo i nie marudził ani chwili < no chyba, że trzeba było czekać na frytki>. Eksplorował i chciał opowiedzieć o wszystkim, co mu się zdarzało. Ja pracowałam, a Carlos doglądał smyka. Podczas takich szybkich zawodowych/telewizyjnych wypadów uczymy się organizować naszą rodzinną czasoprzestrzeń.

Widoki z góry Skrzyczne były obłędne. Nieco trudno się nimi upajać będąc w pracy i patrząc na zegarek, bo tzw ekspozycja (słońca) ucieka, a trzeba zrobić jeszcze sporo zdjęć. Mimo to udało mi się zauroczyć Beskidem Śląskim. Zobaczcie zdjęcia i obejrzyjcie materiały – narty biegowe, trike, snow safari. Poznałam nawet szefa ośrodka narciarskiego Skrzyczne, którym okazał się … kolega mojego taty – znany polski kajakarz Grzegorz Kotowicz. Pozdro Dyrektorze! 😉

Udało mi się w krótkim czasie zaprzyjaźnić ze szczyrkowianami, z którymi zamierzam się spotkać znowu. I to jest w tym najwspanialsze. Pojechałam na 3/4 dnia do miasteczka, w którym mogłabym spędzić dłuuugie tygodnie i nie byłoby mi nudno. Przede mną … tzn przed nami, eksploracja Beskidu Śląskiego, której nie możemy się doczekać, bo od początku mamy najlepszych przewodników.

Lidia Piechota - Extremama

Jak łatwo przypuszczać baza noclegowa w Szczyrku jest niezwykle bogata, a wszystkie hotele i pensjonaty są oblegane, więc warto zrobić rezerwację wcześniej. Nam udało się przenocować w miejscu o niezwykle ciepłej aurze. O 1:45 w nocy w pensjonacie Vita przywitał nas uśmiechnięty gospodarz, który osobiście dopytywał przy każdej okazji czy czegoś nam jeszcze nie trzeba. Absolutnie rozwaliło system śniadanie w Vicie – mistrzostwo świata! Pycha! No i można do Vity przyjechać z psem, a wiem, że często podróżujecie z Waszymi czworonogami. Takich miejsc w Szczyrku nie brakuje, dlatego czekam też na Wasze typy i miejsca godne zobaczenia oraz pokazania.

Planując pobyt w Szczyrku koniecznie spróbujcie jazdy po Beskidach na skuterach śnieżnych. Snow safari to okazja, żeby szybko zobaczyć bardzo dużo i zakochać się w nienaruszonej zimowej przyrodzie. Tak, dobrze wyczuwacie, dałam się Szczyrkowi zbajerować na maxa. I dobrze mi z tym.

Skrzyczne - Extremama

Leave a comment