Goryle, kajaki i ranczo czyli te opolskie klimaty i my niczym paradnice

28 września 2013

WEB BIZNES czyli czytanie o Internecie

28 września 2013

Zac „u siebie” czyli siatkówka na mistrzowskim poziomie

28 września 2013

Zaliczyliśmy kolejną ważną imprezę sportową. RAZEM! Mamy już za sobą EURO 2012 – Zac w brzuchu, 9-ty miesiąc, a ja w pracy na środku stadionu; Puchar Świata w siatkówce plażowej – Zac 4-tygodniowy; Mistrzostwa Świata w tejże siatkówce – mama w pracy; Mistrzostwa Polski w maratonie kajakowym, a teraz dorzucamy jeszcze Mistrzostwa Europy w siatkówce halowej i to także w związku z pracą! Jak ja to uwielbiam!


Jako stały bywalec światowych aren, Zac wie jak się zachować, żeby nie tylko nie przynieść matce wstydu, ale jeszcze rozbawić wszystkich wokół:) Tym razem, jak tylko weszliśmy do Ergo Areny, mój mały bohater zaczął tańczyć do rytmu muzyki granej przez jak zwykle szalonego animatora tłumu, a gdy należało oklaskiwać zawodników, właśnie to robił. Wiadomka! Gosia i ja niemal tarzałyśmy się ze śmiechu patrząc jak Zac kibicuje i chłonie tę sportową atmosferę. Ergo Arena pod tym względem (tej atmosfery) jest extra – wszystko jest takie ładne, porządne i jasne. Ha! 
Pojechaliśmy do Gdańska, tudzież Sopotu (bo przecież hala zbudowana jest na granicy miast), ponieważ Motyl (jeden taki mega reżyser) potrzebował dziennikarskiego wsparcia dla operatora, który nagrywał mu tam już wszystko, co się dało. Będzie to potrzebne na jakąś galę, którą robi miasto Gdańsk w grudniu. Dla mnie nie miało to wielkiego znaczenia. Pracowałam z jednym z moich ulubionych operatorów, z którym zaczynaliśmy pracę w TVP w Opolu w 2005 roku! Andrzej jest niezmiennie skupiony na tym co robi, ale teraz bardziej „oblatany”, pracuje z najlepszymi, ma już całkiem zacne doświadczenie. Dlatego praca z nim to sentymentalna zawodowa przyjemność.

Mecz Polaków zaczynał się o 20-ej, więc dokładnie w czasie, kiedy zwykle usypiam Zachariasza. To była ta trudność … tzn. miała być. Nakarmiwszy mego zbója na wszystkie chciane przez niego sposoby, zabrałam się do pracy, podczas gdy Ciotka Gosia zabrała Z na spacer, wycieczkę, spotkanie z Wujkiem Orłosiem – zwał jak zwał. Ważne, że Zac dobrze się bawił, dostał fryteczki, więc był tym bardziej szczęśliwy, a potem kulturalnie zasnął w wózku. O całkiem przyzwoitej porze. Mogę więc śmiało stwierdzić, że po raz pierwszy ktoś inny niż ja położył Zac’a wieczorem spać 🙂 Spał sobie w wózku, a ja mogłam spokojnie (tyle o ile) dokończyć rozmowy, wywiady i porozmawiać ze znajomymi z siatkarskiego światka:) Nie była to łatwa warsztatowo praca, bo rozkrzyczany tłum kibiców i wspomniany już animator mają jednak więcej pary w gardłach. Nie lubię się wydzierać do mikrofonu, ale było to nieuniknione, jeśli chciałam, żeby moi rozmówcy mnie słyszeli i rozumieli.

W Ergo Arenie byłam wcześniej 2 razy – na koncercie Eryki Badu, a potem z ekipą „Gry w miasta” (PROGRAM MOŻECIE OBEJRZEĆ TU), kiedy to rozmawialiśmy z cheerleaderkami Trefla Sopot. Za każdym razem było przyjaźnie. Marzy mi się jeszcze kiedyś foteczka albo stand up na takim metalowym przejściu pod samym dachem np. podczas jakiegoś ważnego meczu… Coś się wymyśli 🙂

Tymczasem spontaniczny wyjazd do Trójmiasta wspominamy bardzo pozytywnie patrząc na lanserskie indentyfikatory, które dostaliśmy przy wejściu. Taaak, Zac także ma swój :)))
No i jeszcze udało się nam podczas tego wyjazdu zintegrować z Rodziną. Najprawdziwszą i najbliższą. Od bardzo niedawna w Gdyni mieszka moja młodsza kuzynka Ania, która jest w 6-ym miesiącu ciąży. Miałyśmy więc o czym dyskutować! Po meczu udaliśmy się właśnie do domu Ani i jej chłopaka Bartka. Wszystko było logistyczne dograne – auto prowadziła Gosia, a ja mogłam ogarniać przebudzającego się przy przekładaniu z wózka do samochodu Zaczka. Kolejna „przekładka” – samochód-wózek-łóżko nie była już tak udana, ponieważ padał deszcz i Zac się obudził. Była prawie północ. No i tak nie chciał ponownie „paść” do 2-ej. Pewnie dla niego było już rano:) Nooo, powiem Wam imprezka na całego, nawet tańce do pozytywki były 🙂 I LOVE mAj LAJF !

Galeria TU 

1 comment

Leave a comment