Kochany Pamiętniczku … czyli wolę pisać prawdę.

14 lutego 2018

O idiotach nie wspomnę! dla reo.pl

14 lutego 2018

I znowu okazja do sporu – walentynki są spoko czy nie?

14 lutego 2018
d718c576-3daf-4703-813d-39e847ce7661
Zac Piechota by Kaja Hrynek
318e64a2-6fb8-4592-9e66-523a53730971

Uczę się tej cechy polskiego społeczeństwa. Zamiast patrzeć na siebie, czuć swoje i o to dbać, rozdrabnia się naród na drobne i traci energię na ten tak zwany hejt, tudzież „pitolenie” trzy po trzy, dla samego faktu. Niepokojące jedynie jest to, że takie wylewanie bezsensownej żółci i „kłapanie dziobem” dla samego kłapania ulecza dusze kłapiących. Tymczasem ci grzeczni, kulturalni, skupieni na sobie i własnych emocjach często odchorowują swoją prawą postawę życiową. To ci, których nazywa się szczególnie wrażliwymi …

Zwał jak zwał. Prawda jest taka, że albo drzesz ryja i mówisz o wszystkim, co akurat jest „na tapecie” albo dbasz o swój biznes i powszechnie sądzi się, że „masz wyje*ane”, jesteś introwertykiem albo masz jakieś schorzenie ze spektrum autyzmu, którego nikt odpowiednio wcześnie nie zdiagnozował. Wiem jak to jest, bo tak mam. Należę do tej grupy ludzi, która przyjmuje to, że świat jest różnorodny. Zgadzam się na to i luz. Każdy ma swoją bajkę, Jeśli coś do mnie trafia, wchodzę w to na 200%. Jeśli nie, nie tracę prądu. To oznacza, że jeśli np. uważam, że Walentynki to zbędne zamieszanie, po prostu ich nie obchodzę. Lub ograniczam obchody do minimum. Jednocześnie nie jestem niezrównoważonym trollem, który rzuci wręczonym przez chłopaka bukietem kwiatów o ścianę i roztrzaska buteleczkę perfum o podłogę we wściekłości „bo przecież Walentynki są do dupy!!!!”. Nie, taka nie jestem 😉 Tak mam ochotę zachowywać się w innych momentach 😉 I też tego nie robię …. Hmmmm, i pisząc to dochodzę do wniosku, że może jednak warto byłoby spróbować. Obserwacja tego różnorodnego świata pozwala sądzić, że wyrazista postawa życiowa bardzo popłaca. Albo wbijasz na szczyt …., albo wbijasz na szczyt, bo się Ciebie boją 😉 To oczywiście duże uproszczenie.

Nic nie mam do Walentynek, ani do miłości. Uważam, że ona uskrzydla, choć gdy się kończy, robi takie „kuku”, że lepiej już sobie te skrzydła inaczej doprawiać. Taka prawda. Znam kilka bardzo zakochanych w sobie od lat par, ba! małżeństw! , więc wiem, że można. Przez lata, w szczęściu i smutku. Razem. Moje doświadczenia są marne, krótkoterminowe lub traumatyczne, więc nie wymądrzam się w tej kwestii. Znam przyczynę takiego stanu rzeczy, a rozkminianie wpływów relacji rodzinnych na związki nie jest tematem tego tekstu. Dlatego jednak nie opiniuję, nie pouczam i nie uzewnętrzniam się w kwestii relacji damsko-męskich. nie potępiam postawy wylewnej i wrzucania milion całuśnych fotek do Internetu. Potrafię nie oglądać czegoś, co mnie wkurza. Nie przeglądam fejsa dla zabicia czasu, nie włączam wszystkich filmików, które wyświetlają się jako propozycje. Tak, mam tego farta, ze naprawdę, nie obchodzi mnie co myśli reszta świata. Pewnie, że lubię być lubiana, pewnie, że robi się miło na sercu, gdy okazuje się, że ktoś faktycznie mówi tym samym językiem. Pewnie, że dobra energia się udziela i szczerze zakochana para zwykle roztacza wokół siebie tylko dobry klimat. Chyba, że …

Chyba, że wzbudza zazdrość. Ta nasza cecha niezmiennie mnie rozbawia, ale i dołuje. No jak tak można?! Ktoś ma, ja nie, więc to na wszelki wypadek shejtuję to, skrytykuję, a nawet zdepczę. Nawet jeśli to święto zakochanych, niewinne uczucie czy wyraz sympatii … Opanujmy się. Nie podoba się, to sza! Nie krzywdzi Cię czyjeś szczęście. Nie chcesz widzieć radości, zamknij oczy i nie przeszkadzaj. Proste.

Tymczasem, korzystając z okazji, życzę Wam równowagi. Także w miłości. Wyrosłam już dawno z kochania „na zabój”, z takich uczuć, które obezwładniają i każdy kryzys powoduje paraliż jestestwa. To dobre, zdrowe i bardzo pożyteczne. Szczególnie jeśli jest się takim „trudnym” typem jak ja 😉 Czy należy to nazwać … emocjonalnością kontrolowaną? Czy to nie jest oksymoron? Być może. Znacie mnie, więc wiecie, że jestem pełna sprzeczności i walki o siebie,  swoją indywidualność. Tego też Wam życzę – indywidualności. W miłości. Cudnie jest, gdy można pozostać sobą będąc w bliskiej relacji z kimś innym. To zdaje się jest ta najtrudniejsza sztuka. Sztuka Kochania.

 

Lidia dla Was walentynkowo gra! 🙂 o TU!

Leave a comment