POTENCJALNIE GENIALNY

11 kwietnia 2016

List motywacyjny czyli szukam pracy. Naprawdę.

11 kwietnia 2016

OSZ TODAY czyli niech ten dzień się już skończy

11 kwietnia 2016

Masz czasem tak, że napieprza Cię głowa tak, że nie możesz myśleć? Trochę z kataru, trochę ze zmartwień, demonicznych snów. Leżysz. Należałoby wstać, napić się wody, zjeść pożywne śniadanie, kawkę strzelić. Zamiast tego leżysz nadal. Nie sama. Obok smyk. Ja tak mam dziś.

Miał ciężką noc. Weekendowa gorączka minęła, ale pozostał ból brzucha. Nocne wycieczki do łazienki i bulgotowanie w żołądku są męczące. Nad ranem zasnął spokojniej. Ja też. I tak leżymy.

Przedszkole, pisanie, odbiór paczek… My leżymy, więc te arcyważne punkty harmonogramu poczekają. Ba! Harmonogram się zmieni, bo smyk nie poszedł do przedszkola. A z nim wszystko dzieje się na fristajlu.

Przez rolety wpada do sypialni jasne światło… Słońce! Niewykluczone, że będzie to dzień uciech wszelakich. Widziałam w okolicy wesołe miasteczko… Pod warunkiem, że smykowi zrobi się nieco lepiej. Mnie na mój łeb pomoże Paracetamol. Luz.

Dziś jest właśnie taki dzień. Nie liczy się nic, tylko bliskość. Tylko i aż. Bo ta bliskość pozwala nam trwać, cieszyć się, trzymać pion. Gdyby nie fakt, że codziennie trzymam w ramionach Zachariasza, a on tak genialnie odpowiada na tę więź, byłoby ze mną bardzo źle. I choć mnóstwo jest zdarzeń, które mogłyby się nie dziać, i choć mnóstwo jest ludzi, którzy wolą siać hejt i żyć życiem innych, my trwamy w bliskości. Robimy swoje. Ze strachem, niepokojem, ciekawością idziemy w nieznane. Nasze nieznane.

Dziś leżymy w znanym łóżku. Ha! Nasza sypialnia ma idealną aurę. Jest świetliście różowo-niebieska, pastelowa. Dobrze tu być.

Dzwoni telefon. Dźwięk wyłączony, ale widzę, że dzwoni. Poradnia psychologiczna. Odbiorę. Zac otwiera oczy. Wyspane, wielkie, niebieskie. Dzwonek do drzwi. Kurier. Idziemy w piżamach otworzyć. Uśmiechnięty młody człowiek wręcza paczkę. Spoczko. Wracamy do łóżka. Zac wtula się z powrotem. Chce pić. Duuuuużo pije. O! Jest głodny. Wstajemy.

Opieram się o ścianę. Zac czuje się lepiej, ale ja … nieprzytomnam. Głowa pęka, w gardle mdłości…. Ojjjjj, Paracetamol tu nie pomoże…

4 comments

  1. Oglądam Pani filmiki na youtube (najpierw ciążowe, a teraz tydzień po tygodniu z życia Zachariasza) i muszę przyznać, że to kawał dobrej roboty 🙂 ! Moje 32-tygodniowe maleństwo właśnie zasnęło, po długiej nieprzespanej nocy (ząbkowanie) więc wiem co to znaczy… Podziwiam, czytam, oglądam no i pozdrawiam!!!!

  2. Lidka, jestes po prostu bohaterka!
    Cala ciaze spedzilam z Twoim videoblogiem. Potem prawie rok tez Cie ogladalam (czyli wszystkie Twoje filmiki). Teraz moj syn ma 16 miesiecy.
    Naprawde nie wyobrazam sobie ze dalabym rade sama sie zajmowac moim synem a Ty swietnie sobie dajesz rade.
    Trzymaj sie dzielnie!

Leave a comment