Co Ci powie zwierciadełko – dla reo.pl

24 marca 2018

7 ekoprzykazań. Dla natury – dla reo.pl

24 marca 2018

Bez lukru – chcecie, to macie. (Nie)Narzekam.

24 marca 2018
Zac i Lidia Piechota Kaja Hrynek
Zac i Lidia Piechota by Kaja Hrynek
Zac Piechota, Lidia Piechota

Ten tytuł to wabik. Nie narzekam. Serio. Nie wiem skąd mam tę postawę, że sama jestem sobie sterem, marynarzem i okrętem. Albo kowalem. Własnego losu oczywiście. Do nikogo o nic pretensji nie mam. Nooo, może do siebie …

Od tygodnia siedzimy w domu. Zac i ja. I czosnek. Oraz imbir. Jeszcze inhalacje też siedzą. Oraz glut wielki i kaszel. Ha! Skąd to cholerstwo? Poczytajcie O TUTAJ, bo tłumaczyć swojej „zrytej banieczki” teraz nie chcę. Jedno jest pewne – Zac i ja chorujemy z emocji i zdarzeń i jak będę gotowa na tę spowiedź, to Wam wszystko pięknie, niczym wiosenny ptaszek, wyśpiewam.

Tymczasem, nosi nas. Bo deska, bo rower, bo „do dzieci”, bo słońce i inne takie. Dzielnie się przytulamy, bo bliskość leczy. Zac w sumie czuje się świetnie, więc w dzień bywa absorbujący, podczas, gdy ja potrzebuję pracować. Celowo nie piszę MUSZĘ albo POWINNAM, bo to też od razu jakoś dołuje. Uwielbiam swoją pracę, aktualnie dla jednej z redakcji TTV i zależy m na tym, żeby poświęcić jej wystarczająco dużo uwagi, skupienia oraz czasu. W ramach „roboty” rozmawiam z cudnymi ludźmi. Są mi potrzebni, więc zapierdzielam, jak mogę. Dlatego właśnie mamy hardcore. Lekko rozdrażnione dziecko w domu, w dodatku facet, to warunki spacerowe niczym na podwieszonym nad przepaścią moście. No i obiad trzeba zrobić, nie że paluszki rybne czy garnek parówek, ale wartościowa szamka należy się szczególnie w czasie infekcji. Tja, matka się zajedzie, ale zrobi! Ot co! Wiem, znacie to!

Do tego przepych zdarzeń, prezentów, zleceń interesujących i absorbujących – kiedy, jak nie teraz?! kto, jak nie ja?! HA!

Jeszcze tekścik dla REO – premierowa publikacja co sobotę o 16:00 – bardzo polecam. Mądre rzeczy piszą moi współtowarzysze redaktorskiej reo-bandy. Zaszczyt to dla mnie przeogromny być tam z nimi. Tym bardziej nie chcę odstawać i zamierzam piąć się ambitnie ku wyżynom swych umiejętności.

Książkę bym przeczytała koleżanki mej Igi, która ma dziecko cudne, inspirujące, które rówieśnikiem mego smyka jest. Z Warmii także pochodzą. Mistrzyni z tej Igi. Mówię Wam. Zobaczcie TU – oto jej najnowsza książka.

Tymczasem w nocy mało sypiam, bo Zac kaszle, bo glut się zbiera i potem trudniej go odkrzutusić. Więc oklepuję, daję pić, wysmarkuję, przytulam, okłady na węzły chłonne robię i śpiewam kołysanki. On w sumie tych nocnych akcji nie pamięta – chrycha sobie przez sen, a ja potem jak zombie chodzę dzień cały. Zac to w ogóle mocno śpi. Za mocno czasem. Do łazienki na siku nie chce mu się wstać w nocy … To matka lata, zmienia pościel, piżamę, codziennie robi pranie … Macierzyństwo – mój ukochany sport ekstremalny. Zaiste. Chciałam, to mam. Przecież nie chodzi o to, żeby było łatwo.

Mimo to, wchodzę na fajną górę. Podoba mi się. Jest moja (tu LINK do mojej wymarzonej góry). Nasza, bo Zac wcale nie chcąc rozjaśnia mi w głowie. Ale w sumie moja, bo on maluch jeszcze, działa podświadomie (genialnie), choć charyzmę pokazuje codziennie.

Gluta odkurzaczem odciągnęłam właśnie. Dobrze, że nóg nie miał, dorodny taki. Prawdziwa pyszka i mamowa duma takie łowy 😉 No i teraz ambitnie – rolki z psem, lanczośniadanie czyli brunch taki, a potem lecimy na targi spotkać się z MIFOLD POLSKA, bo szykuje się tam wypasiona prezentacja o bezpieczeństwie jazdy samochodem z dzieckiem. Temat ważny, a ekipa Mifold genialna, więc idziemy. Aaaaaa, obiad ….. fryteczki? schabowy? jakoś się zrobi. Mam jeszcze zamrożony „bulion mocy”, just in case 🙂

Fantastycznego weekendu Kochani. Po Waszemu. I naszemu. razem <3

Leave a comment