Lans na stalkera

31 marca 2015

Odrodzenie na zajawie

31 marca 2015

nieco o nowym

31 marca 2015

przeprowadzka

Wiem. Czekacie, aż napiszę, opiszę, wyjaśnię. Nawet nie wiem od czego zacząć. Jak ująć słowami, których dosłownie miliony cisną mi się pod palce na klawiaturze, a jeszcze więcej ich w głowie. Znowu zapominam oddychać. Na szczęście ma mi kto o tym przypomnieć. Dlatego jest dobrze. Coraz lepiej.

Przeprowadziliśmy się. Do innego domu, do innego miasta. Mam nową pracę … Kilka nowych prac (taaaak, opowiem). Do tego dochodzą nowe możliwości, które stwarza nowe miejsce. Chaos przeprowadzki połączony z procesem twórczym trzyma mnie na wysokim poziomie świadomości, choć czasem mam ochotę się wyłączyć. Zac i jego potrzeby sprawiają, że jest to konieczne, więc udaje się nam znaleźć chwile tylko dla siebie, kiedy zaiste nie obchodzi mnie żaden nowy projekt, program czy inne obowiązki.

przeprowadzka

Jak to było? W momencie, w którym zorientowałam się, że szaleniec, który od 2006-go roku nęka mnie z powodu swojej choroby psychicznej, znowu wyśledził gdzie mieszkamy, najpierw zaczęłam się trząść, potem się rozpłakałam, a potem podjęłam decyzję. Dosyć tego. Nie mogę w takich warunkach wychowywać dziecka. Możecie myśleć co chcecie – „ucieka”… Dla mnie to szansa na normalność, na nasze życie. Opowiem jeszcze o tym czyli o obecnej sytuacji i stalkingu w innym wpisie, bo wyprawa w nieznane rozpoczęła się wyjątkowym spotkaniem z blogerami podczas warsztatów Blog Roku na temat stalkingu właśnie i wbrew temu, co możnaby przypuszczać, dało mi to bardzo pozytywnego kopa i wiarę w ludzi.

Mam wrażenie, że do tej pory moje życie się zdarzało. Teraz decyduję o nim sama. Nie godzę się na namiastki i wiem co mi pasuje, a co nie. Skoro wiem, robię wszystko, co w mojej mocy, żeby to osiągnąć. Uwielbiam tę zasadę, tudzież motto – MYŚL, BEZ DZIAŁANIA, PROWADZI DO NICZEGO INNEGO JAK DO ILUZJI. W mojej głowie i w naszym życiu nie ma miejsca na iluzję. Chcę, myślę, działam – proste. W momencie, w którym jest decyzja, wszystko jest jasne i jakoś tak … się zdarza. No tak. Nic na to nie poradzę. U mnie tak już jest. Każdego dnia poznaję nowych ludzi, w zaskakujący sposób nawiązuję kontakty biznesowe i słyszę ciekawe opinie na swój temat.

Tydzień – tyle zajęło mi znalezienie pracy, mieszkania, przedszkola i wyprowadzka. Proces adaptacji to zupełnie inna sprawa. Chwile zwątpienia, pukanie się w czoło, choroba sieroca i łzy były nieodłączną częścią tego kroku. Z drugiej strony jednak mam wsparcie przyjaciółc(tak, PRZYJACIÓŁ, bo tylko prawdziwi przyjaciele mogą tak pomóc i wesprzeć), sporo możliwości, pomysłów i nic nie poradzę na to (i dobrze!), że jestem nieuleczalną optymistką. Przez moment zastanawiałam się nawet czy nie wpadam w depresję, taką prawdziwą, tudzież zaburzenia a’la borderline, bo skrajne stany emocjonalne przez kilka dni dobijały mnie i zabierały siły. Cały czas chciało mi się spać. Zachariaszowi także. Choć wiedziałam, co chcę robić, ogrom spraw do załatwienia sprawiał, że logistycznie wydawało mi się to MountEverestem i przyprawiało o kołatanie serca. Wiedziałam też, że to JA potrzebuję sobie z tym poradzić i nikt tego za mnie nie zrobi. Najlepsi przyjaciele pomogą mi, jeśli sama zrozumiem w czym rzecz, tudzież problem.

Wyprowadzka w trybie nagłym nie mogła obyć się bez niepokoju. Każdy kolejny dzień przynosił rozwiązanie, ale czasem też kolejne zagadnienie do ogarnięcia. Szybko zrozumiałam w czym tkwi klucz do mojego spokoju <?!> ducha lub przynajmniej równowagi i do tego, żebym w końca mogła po kolei realizować założenia. Najważniejsze to samopoczucie Zachariasza i dobra opieka nad nim. Jeśli widzę beztroski uśmiech na twarzy mojego syna, reszta jest dużo prostsza. Miałam jednak świadomość tego, że teraz wszystko będzie NOWE. Jedynym stałym elementem będę ja – MAMA. Nawet powietrze i zapachy będą inne. Ugh! Z jednej strony pojawił się więc strach. Z drugiej znowu to podekscytowanie przed czymś, co z całą pewnością zdołamy zorganizować i przyswoić. Czasem zastanawiam się co to za cecha, która sprawia, że NON STOP MI SIĘ CHCE – działać, organizować, uczyć się, zajawiać, motywować, zdobywać, no i wygrywać!

O przedszkolu i niani też napiszę Wam więcej. Teraz wspomnę tylko, że Zac pomarudził 5 minut. Tylko i aż. Stałam pod drzwiami i zastanawiałam się co będzie, jeśli nie przestanie. Na szczęście, z dumą mogę powiedzieć, że moje dziecko ma prawidłowo zakorzenione poczucie bezpieczeństwa i wiarę w to, że mama czuwa. Dzięki temu, dosyć szybko dostosowuje się do nowych sytuacji i przyzwyczaja do nowych ludzi. Brawo Zac! Zdaje się, że mam tak samo. Szybko się otwieram, rozgaduję i nawiązuję bliskie relacje. Taaaaaaak, nad słusznością niektórych można dyskutować 😉 , ale ja tu nie o tym teraz.

Lecę po Zachariasza do przedszkola. Zobaczymy jak zniósł pierwsze leżakowanie 😉 Obiecuję relację. Mam ogromną potrzebę opowiedzenia Wam o TYM WSZYSTKIM, co się dzieje, bo dzieje się wspaniale. Mam też na to nieco mało czasu, bo jednak pochłania mnie „real”. Dzięki Artneo, które kocham miłością szczerą i zabójczą, już za chwilę extremamowy blog będzie na total profi wypasie. Wtedy dopiero się zacznie.

Bywajcie! Tak Wam zarzuciłam temacik i obiecuję poukładać poszczególne przegródki. Na ile oczywiście jest to w moim przypadku możliwe 😉

1 comment

  1. Witaj 🙂
    Na wstępie czy mogłabym pominąć Paniowanie i zwracać się per Ty? jesteśmy w podobnym wieku. dziękuję 🙂
    Przeglądam bloga, oglądam zdjęcia ślicznego synka i Waszą codzienność. Doszłam do wniosku, że napiszę otwarcie moje spostrzeżenia.
    1. Jesteś bardzo pozytywną osobą i chwała Ci za to, że takie osoby są na świecie. Mam od kogo czerpać inspiracje 🙂
    2. cyt. „Czasem zastanawiam się co to za cecha, która sprawia, że NON STOP MI SIĘ CHCE – działać, organizować, uczyć się, zajawiać, motywować, zdobywać, no i wygrywać!” Odpowiadam to Twoja radość życia, pogodne nastawienie, ps chyba nie masz polskich korzeni bo Polacy wiecznie marudzą nawet jak wszystko gra 🙂
    3. Podziwiam Twoją organizację dnia szczególnie z małym dzieckiem i to, że Ci się chce. Nawet nie wiesz jak cenne rady przekazujesz, dodajesz otuchy, wspierasz.
    4. Jesteś również bardzo odważna i zaradna – przeprowadzka, nowa praca, nowe środowisko.
    Mogłabym jeszcze tak długo wymieniać ale nie o to chodzi aby przesłodzić. Życzę powodzenia we wszelkich poczynaniach dnia codziennego oraz zdrówka. Siły i energii na pewno nie zabraknie.
    pozdrawiam ciepło Marta

Leave a comment