NO GAMES PLEASE

26 maja 2015

(nie) Ogarniam

26 maja 2015

me, myself & I

26 maja 2015
https://www.facebook.com/pages/Hamak-Apartamenty/587544371371649

Dziś był płaczliwy dzień. Na „dzień dobry” wzruszył mnie ex-Kot życzeniami z okazji Dnia Matki – czad! Ten to wie jak zadać szyku. Dziękuję.

Życzenia od ex-Kota <3

Życzenia od ex-Kota <3

Odkąd jestem mamą, Dzień Matki jest na maxa wzruszający. Po prostu. Przychodzi mi do głowy milion wspomnień, zdarzeń, decyzji… Miesza mi się w tyglu myśli bycie mamą, córką, siostrą. Choć pobekuję dziś od rana, to oczyszczające. Dziś wybaczam sobie zapuchnięte oczy i stratę energii na płacz. Dziś to nie jest strata.

Dziś unoszę się nad ziemią i każde słowo odbieram jeszcze wyraźniej. Prawdopodobnie zapamiętam te dzisiejsze procesy myślowe na zawsze. Coś się klaruje, zakotwicza, logicznie układa. Taki skok rozwojowy w umyśle matki i kobiety.

MOTHERHOOD - my favourite EXTREME sport

MOTHERHOOD – my favourite EXTREME sport

Od prawie trzech lat nie jestem sama. Jest Zac – najbardziej idealne stworzenie na Ziemi. Lepię go i obserwuję który kształt mu odpowiada. Staram się być otwarta na sugestie – jego samego i przychylnych znajomych. Wiem, co robię i wiem dlaczego. Dla niego, dla siebie, dla nas. Choć to sport EKSTREMALNY, to nie przychodzi mi to z trudnością. Nie mam dylematu czym się kierować i jak oceniać efekty naszej pracy. Każdy dzień bycia jego mamą, daje mi świadectwo tego, że KONSEKWENTNIE idziemy w dobrym kierunku.

Staram się nie krytykować tych, którzy nie mają dzieci lub tych, którzy nie mają rodzeństwa. Myślę jedynie, że właśnie te relacje – z własnym dzieckiem lub bratem i siostrą wywierają na nas największy wpływ i kształtują empatię oraz wybór priorytetu. Nie uważam jednocześnie, że nalezy zapomniec o swoich potrzebach i dbać tylko o dziecko lub rodzeństwo. Wręcz przeciwnie.

Umiejętnie wykształcona postawa hedonistyczna jest najlepszym sposobem na bycie szczęśliwym i uszczęśliwianie innych. Nie ma to wiele wspólnego z egoizmem. Pochwalam dbanie o własne sprawy, życie na wysokim poziomie, radość życia. Jeśli sami ją osiągniemy, obdarzymy nią innych. Nie ma innego sposobu. Proste. Hedonista nie jest egoistą. Ten drugi dba tylko o siebie i sporo łączy go z narcyzem. Ten pierwszy (hedonista znaczy się) ma frajdę z osiągania SWOICH celów i wtedy chętnie dzieli się pozytywnymi efektami. Zaniedbując własne potrzeby, problemy, wady, możemy doprowadzić do tego, że czyjeś słabsze chwile będą nas doprowadzały do skrajnych stanów emocjonalnych, do irytacji, żalu. Będziemy mieli pretensje do całego świata, a tymczasem to sami pracujemy na swoje szczęście. Wystarczy jasno określić cel i co jakiś czas weryfikować drogę, którą podążamy. Otóż to. Ja mam właśnie taki plan.

Zac My Precious

Zac My Precious

Całe życie o kogoś się troszczę – o młodszego brata, o ciężko chorego psa, o przyjaciółkę, którą rzucił chłopak, o synka, o rodziców. Odkąd jest Zac, oczywiście najwięcej uwagi poświęcam jemu. Odkąd nie ma mojego brata, sporo stresu kosztuje mnie dbanie o rodziców (choć czasem mam wrażenie, że to zdecydowanie bardziej mój stres, a nie ich). Był taki czas, że wydawało mi się, że uzdrowię świat, że nauczę wszystkie bliskie mi osoby radości życia, że każdy potrafi sobie odpuścić toksyczne znęcanie się nad sobą samym, a więc przez to także nad otoczeniem. Już mi się tak nie wydaje. Jeśli ktoś nie słucha co mówię, a mówię wyraźnie i nie lubię powtarzać, zawsze ma szansę wrócić do naszej rozmowy, wykonać ruch. W momencie, kiedy jest gotowy, a nie wtedy, kiedy ja akurat o tym mówię, piszę, rozkminiam. Każdy ma swój indywidualny czas reakcji. Ba! Jesteśmy tak różni, że często nie mieści się nam w głowie czyjaś reakcja lub ideały. Każdy dzień doświadcza nas i edukuje na kolejne dni, lata, relacje, wyzwania. Skąd mamy czerpać wskazówki jak przeżywać te kolejne dni, jeśli nie z własnych doświadczeń? Być może niektórzy mają to szczęście nie popełniać błędów lub stać ich na dobrze opłacanych doradców. Ja za to mam „twardy tyłek”. Normalne. Tylko taki idzie w parze z „miękkim sercem”.  I to nie znaczy, że coś lub ktoś mnie „nie rusza”. Oznacza jedynie, że to nie koniec świata i nie chcę marnować energii na negatywny przekaz.

Jestem kompletna. Wiem czego chcę, znam swoje pasje, rozumiem czego mi brakuje. Dziś po raz kolejny poczułam, że bywam … trudna. Nie dlatego, że chcę zrobić komuś na złość i nie dlatego, że nudzi mnie spokój. Bywam trudna ze … strachu. Gdy człowiek się boi, popełnia błędy. Wtedy najłatwiej o kraksę. Przydaje się dobry kask, bo „jazda w kasku nie boli”. Kask to np. ZAUFANIE. Nie jest o nie łatwo, za to łatwo je stracić. Dlatego, gdy już jest, jest na wagę złota. Zamierzam zostać zaufanym i ufającym hedonistą. Don’t worry, na moich skrzydłach jest sporo miejsca. Wystarczy jasno wyrazić chęć odbycia lotu (oby nie PRZELOTu, bo ten to taki frywolny i pretensjonalny jest).

Nie ma innego sposobu, niż jasne wyrażenie swoich pragnień. Przyznaję, to cholernie trudne. Kilka trudnych spraw już w swoim życiu ogarnęłam. Pracuję także nad skompletowaniem załogi, z którą mogę i chcę zalecieć jeszcze dalej. Na początek nauczę się artykułować moje hedonistycznie niepoprawne zachcianki. Btw tej sztuki możemy nauczyć się od naszych dzieci, zamiast tę naturalną umiejętność u nich z wiekiem likwidować.

6 comments

  1. Lidek, zawsze podążałś swoją drogą i wierzyłaś w swoje marzenia. Jesteś odpowiedzialna, totalna krejzolką. Tworzysz jedyną w swoim rodzaju więź z Zackiem. Wiesz kim jesteś, potrafisz chronić od innych i dużo z siebie dawać. Znamy Się już 24 lata a Ty nadal masz w sobie cudowne dziecko i tego także inni powinni się od Ciebie uczyć 🙂 wszystkiego najlepszego!

  2. Hedonizm? Myślę, że w naszym małym polskim świecie cholernie o niego trudno. W kraju nad Wisłą, gdzie zachowaniami społecznymi rządzą kompromis, skromność i altruizm teoretycznie ciężko jest cieszyć się z życia. A może nawet z samego siebie? Chyba wciąż za mało w naszym codziennym lajfie radości z nas i tego co dookoła. Może receptą na to jest właśnie przypominanie sobie z uporem maniaka, że to nasze codzienne życie to robota ‚na lajfie’ i powtórki już nie będzie? Dzięki za fajny, inspirujący tekst – dla mnie chyba o tym, że (jak mówił mój ex) błahostki-małostki rzucają się ludziom na oczy niczym zaćma. Tylko te są nieoperacyjne:) Więc hedonistycznie otwieram wino, włączam w telewizji mecz, a za sobą zostawiam wszystkich, którzy mnie dzisiaj wnerwili. Pomyślę o nich jutro:) W ramach życiowej równowagi:)

Leave a comment