Blogosfera, to jest zaiste taka kure*ska branża

28 stycznia 2018

Gdzie wypada karmić piersią, a gdzie absolutnie nie?

28 stycznia 2018

Lekcja Mackiewicza

28 stycznia 2018
Lidia Piechota pamiętnik blogosfera
b8025fcb-e9e1-466d-80f4-7211f2bae474
2ddf34cd-bc73-4603-a96e-4dd782a3fcd4

Nie mogę uwierzyć w to, że naprawdę znajdują się dziś tacy, którzy w takim czasie, w takiej sytuacji doszukują się win, hejtują i zwyczajnie sieją ferment. Tym bardziej nie wierzę, że można być aż takim patałachem i zbierać pieniądze jako jakaś fałszywa organizacja niosąca pomoc. Straszne. To ważny czas. Nie zepsujmy tego.

Nie jestem alpinistką. Nigdy nie byłam w Himalajach. Nie znam tego środowiska. Teoretycznie i praktycznie wspinaczka wysokogórska to dla mnie „czarna magia”. Płaczę. Łączę się w bólu z Rodziną Tomka Mackiewicza. Jestem dumna z tego, że mamy w naszym polskim narodzie takich bohaterów i takich pozytywnych wariatów. Cała ta himalajska akcja powoduje, że serce rośnie. Mimo wszystko. Nie mnie oceniać słuszność jakichkolwiek decyzji i nie mnie podważać czyjeś pasje czy styl życia. Podziwiam więc hart ducha, poświęcenie, zaangażowanie i … PIĘKNE ŻYCIE.

Jestem mamą 5-letniego odważnego chłopca, lubię sporty deskowe, przez niektórych nazywane ekstremalnymi. Podróżuję z dzieckiem, jeżdżę samochodem, zjeżdżam szybko z góry na snowboardzie. Uwielbiam śnieg. Upajam się pięknem przyrody, naturą i … ciszą. Trudno jej dziś doświadczyć. Szczególnie, gdy ma się dzieci. Odkąd usłyszałam o akcji ratunkowej na Nanga Parbat, mam cichą duszę. Unosi się się nad ziemią i trochę zazdrości tym, którzy doświadczają tych największych uniesień – na szczytach gór, pokonując swoje bariery, w ciszy. Nie dając się zawładnąć materii.

Nie wiem dlaczego ta historia porusza mnie tak dogłębnie. Totalnie nie moja sprawa. Daleko. Obok, dużo bliżej są setki potrzebujących i wołających o pomoc. Jest także dużo bierności. A ja podziwiam aktywność. Spoglądam z uwielbieniem na inicjatorów rzeczy wielkich – wypraw, wydarzeń – ludzi, którym nie wystarcza bezmyślne oddychanie i ciepły niedzielny obiad. Wiem jak to jest mieć niezarządzalne serce, temperament niezależnie unoszący się ponad pragmatyzmem.

Patrzę na zdjęcia Tomka Mackiewicza i widzę w Jego oczach uśmiech, a jednocześnie sporo smutku. Trochę w nich szarpaniny, pragnienie spokoju w niezgodzie z mnogością wyraźnie odbieranych bodźców. Piękne spojrzenie absolutnie przepięknego człowieka. Znam dobrze ten typ – Nobel albo rynsztok. Tomkowi udało się wykorzystać spory potencjał. Wielka szkoda, że nie może się teraz podzielić tą niewyobrażalną satysfakcją.

Wiecie czego bardzo się boję? Że kiedyś na pytanie czy czegoś w życiu żałuję, odpowiem „tego, że tak naprawdę nie żyłam po swojemu”. Tomek żył. Do tego chyba nawet przynajmniej dwa razy, uwalniając się w tym pierwszym życiu od nałogu. Różnie wyglądają losy takich barwnych ptaków. Jego życiorys zna dziś cały świat. Z jednej strony to koniec rozdziału Tomka, ale z drugiej, dla wielu zapewne początek ich własnych historii.

e79b92d6-91e5-4c1f-82f4-c05189d27a98

No i ekipa ratunkowa. Nie miałam pojęcia, że tak można. Że naprawdę można być takimi LUDŹMI. Niektórzy mówią nadludźmi, inni nazywają ich cyborgami. Ci, którzy negują słuszność ich działań nie zasługują na bycie częścią tego tekstu. Zatem ekipa bohaterów, którzy zdecydowali się wyruszyć z pomocą Eli i Tomkowi to ludzie o niezaprzeczalnie wyjątkowej psychice, odwadze i zdrowym umyśle. W tej dziedzinie i w takich sytuacjach liczą się czas reakcji i sprawność fizyczna. Ta druga zależy od zdrowego, spokojnego, pewnego siebie umysłu. Brawo! Duma wielka i poczucie, że Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarek Botor, Piotr Tomala to moi wielcy prawdziwi Przyjaciele. Na pewno byliby nimi, gdybym ich znała. Takich ludzi ze świecą dziś szukać. Wszędzie na świecie, a tym bardziej w Polsce – kraju, który potrafi być przepięknie solidarny, ale robi to dopiero w ostateczności. Wcześniej łatwiej jest o pretensje i krytykę bez znajomości tematu. Ohyda. Opamiętanie przychodzi często zbyt późno. Tymczasem nie wolno niepotrzebnie krzywdzić nikogo swoją niekompetencją, brakiem wiedzy i zazdrością. Myślę, że z tej ostatniej bierze się mnóstwo nieadekwatnych reakcji i komentarzy. Tak bardzo niepotrzebnie.

Porusza mnie myślenie o Rodzinie Tomka Mackiewicza – o Żonie, Dzieciach, Siostrze, Rodzicach… Dla tych ostatnich to wielki dramat. Mój Brat po górach nie chodził, ale zaliczał się do tej samej kategorii blondynów o wesoło-smutnym spojrzeniu i niewiarygodnym potencjale. W
z związku z tym, że mojego Brata już nie ma, tym bardziej wiem, co znaczy taka strata. Ten smutek zostaje na zawsze. Można jedynie pielęgnować jego klarowność i dbać, by nie zarósł chwastami. Okrasza jestestwo zasmuconych stratą i pięknymi wspomnieniami. Otóż to.

1a6383d9-7f30-451e-8a0d-9793d7560f56

Przepięknie jest pamiętać ludzi jako dobre istoty, wyciągać wnioski, dać upust żałobie, trwać w ciszy tak długo, jak jest to potrzebne. Jednocześnie warto dalej żyć. Na maxa. Kochając każdy dzień, nie dopatrując się złego w dobrym, ani winy w niewinności. Żyć nie znaczy rezygnować ze strachu, żyć nie znaczy nie zwracać uwagi na innych, i wreszcie żeby naprawdę żyć, nie wystarczy tylko być.

Historia Tomka Mackiewicza, cudowne ocalenie Eli Revol, heroiczna akcja ratunkowa uczą tak wiele, że dobrze jest nie zakłócać pięknego przekazu zepsuciem komercyjnego, konsumpcyjnego świata. Dziękuję za tę lekcję. Będę o niej opowiadać moim dzieciom.

34a4f45f-9d98-435e-ba10-b493ccb10448

_____

zdjęcie: Instagram, PolskieRadio, Internet, TVN24

Leave a comment