Nasze miejsce na Ziemi

12 maja 2020

Kto urządza pokój dziecka?

12 maja 2020

Tym razem bez rozkminy. Choć skoro tak piszę, to pewnie zaraz się zacznie 🙂

Uwielbiam rzeczy ładne i pożyteczne.

Odkąd mam dziecko, różnie to bywa z praktyczną stroną przedmiotów w moim otoczeniu.

Po pierwsze, wiecie jak to jest dziećmi … Są jak sroczko-papużki. Lubią kolorowe gadżety, dziwne sprzęty, nie tylko te nowe, ale też totalnie zapomniane, często wyjęte z piwnicy czy garażu. Mnie to w sumie zachwyca, bo dzieci pokazują mi jak niewiele trzeba, żeby zanurzyć się w cudownie wkręcającej zabawie. Zachariasz przeprowadza wojny armiami korków od butelek albo buduje domy z drewnianych próbek obudów na głośniki <WOW> Przynosi do domu kawałki drewnianych mebli albo czegoś, co już nawet trudno stwierdzić czym było 😉

No i właśnie… Znając zamiłowanie mojego syna do gromadzenia przedmiotów, które z mojego punktu widzenia, nie są niezbędne, staram się nie dokładać tych „wspaniałości”. Choć taka ze mnie pozornie bujająca w obłokach dobra wróżka, w kwestii zakupów czy planowania przestrzeni, jestem zwyczajnie pragmatyczna.

Odkąd mieszkamy w dużym domu na wsi, Zac ma swój pokój, który jest sens urządzać.

Nie jest to wynajmowana stancja, a kawał chałupy, gdzie każdy kąt ma być totalnie nasz. Nie ma tu miejsca na rozwiązania tymczasowe, na „pół gwizdka” czy dizajnerską partyzantkę. Co z tego wynika? Ano np. to, że wszystko idzie nam jakoś powoli. No bo skoro nie chcemy byle jak, to, żeby było porządnie, potrzebujemy się porządnie zebrać i wszystko zorganizować. Motywacja jest!

Pokój Zachariasza jest moim oczkiem w głowie. Moje ukochane pisklę ma bardzo dużo swoich rzeczy, głównie klocków i książek. Na szczęście (na razie) nie ma dużo ubrań jak mamusia 😉 Zac lubi usiąść przy swoim wielkim biurku i coś popisać, porysować, pooglądać. W ogóle lubi rysować i tworzyć. Dlatego ważne jest dla mnie miejsce, w którym siada. Gdy już siada 😉 #żywesrebro

No i tu rozkmina jak nic: komu powinien podobać się pokój dziecka? Mamie czy dziecku? 😉 Kto powinien dobierać dodatki? Ha!

Wiadomo, że nie wytapetuję Zaczkowi pokoju jednorożcami i nie powieszę różowo-fioletowego żyrandola …, ale meble mogę (pomóc) dobrać, nieprawdaż? Krzesło nie musi wyglądać jak statek kosmiczny albo stwór z gwiezdnych wojen … Nie musi? No nie musi, choć mieliśmy na ten temat debatę. Krótką 😉 I tak … Zachariasz zasiada na krześle w … rośliny <!> Anything wrong with that? Nie. Zamiast rysujących podłogę kółek pod wielkim tronem, mamy zgrabne krzesło na czterech nogach, obite w płótno z deseniem liści. Jeśli wydaje się Wam, że Zac oponował, to … ani trochę. Brawo ja! Brawo Zac!

Na ścianach wcale nie trzeba wieszać plakatów z Minecraftem czy innymi współcześnie często pożądanymi przez dzieciory motywami. Ściany mogą być np … białe … bez udziwnień. Mogą wisieć na nich NIEWIDZIALNE <serio!> półki z książkami i … tablica. Do wyrażania siebie. I, przy okazji, do zapisywania ważnych spraw. W naszym przypadku także do edukacji w ramach naszej najprawdziwszej edukacji domowej. Tak zupełnie na marginesie, zawsze marzyłam o tym, żeby mieć w pokoju tablicę. No to mam. Tzn. ma ją Zac. Ale się ze mną nią dzieli 🙂

tablica i niewidzialne półki

No i tak to, krok po kroku, urządzamy się na wiosce. W duchu #slowlife , bez ciśnienia, w którym każdy ma coś do powiedzenia <3


Wpis we współpracy ze sklepem -> -> -> Edinos

No i tu uwaga, uwaga, prawdziwa gratka. Dla Was Kochani mamy kod rabatowy na zakupy. Pierwsze 20 osób może zapłacić za zakupy 50 zł mniej. Wpisujecie przy zakupach edinos50 i już. Gotowe. Dajcie znać co Wam wpadło w oko. Ja już się czaję na kilka mebelków.

Lots of Love <3

Wasza ExtreMatka Dzikich Dzieci <3 alias Dobra Wróżka z Kosmosu <3

Leave a comment