Zabawa na maxa i święty spokój – to możliwe!

12 lutego 2018

I znowu okazja do sporu – walentynki są spoko czy nie?

12 lutego 2018

Kochany Pamiętniczku … czyli wolę pisać prawdę.

12 lutego 2018
zac piechota lidia extremama hoplandia
318e64a2-6fb8-4592-9e66-523a53730971
d718c576-3daf-4703-813d-39e847ce7661

Od 11-go roku życia piszę pamiętnik. Piszę, że piszę, w sensie wciąż, bo od zawsze w jakiś sposób uwieczniam to, co się dzieje. Mój pamiętnik nie jest dziś zamykany na kłódkę, a wręcz przeciwnie. Staram się pisać tak, żebyście dobrze zrozumieli co mam na myśli. Kiedyś po prostu wyrzucałam z siebie strumień/potok/morze słów (niektórzy twierdzą, że to się nie zmieniło). Zakładając blog, chciałam być sumienna, wrzucać dużo moich własnych przemyśleń, opowiadać historie. Na moich zasadach. Usłyszałam, że piszę nie po polsku, że za dużo „lidiowego języka” …Potem ktoś mi powiedział, skoro blogujesz, to „musisz mieć fanpage„. Potem doszedł Instagram. Jest YouTube. A blog? No jest. A jakże! Jak nigdy przedtem.

Zatem Kochany Pamiętniczku, wracam. Jestem tu i już nadrabiam zaległości. Oto ja – Lidia, lat 35, w tym roku będzie 36. Serio? Ano tak. Tęsknię do tamtych czasów, gdy budziłam się rano nie zastanawiając się nad rodzajem i liczbą „hasztagów”. Uczę się tego podejścia. Traktuję to jak pracę… Szkoda. Bo to miała być przyjemność.

No ale ! Nie byłabym sobą, gdybym w tej sytuacji nie dostrzegła pozytywu. Mianowicie. Dzięki tym przeklętym „socjalom”, które stały się maszynkami do zarabiania pieniędzy, platformą na cnotliwy lans i przesadny szpan, zdecydowanie poczułam gdzie jestem i jaka jestem. Albo raczej jaka na pewno NIE JESTEM.  Jestem tu i teraz. Uważna. Aktualnie przy klawiaturze, ale na co dzień z długopisem w ręku. Lubię pisać. Piszę dużo. Idealnie by było, gdybym mogła tu pisać swoim charakterem pisma…. Hmmm, na pewno jest na to jakiś mega nowoczesny sznyt, nieprawdaż? 🙂

O czym pisze się w pamiętniku? Co jest naprawdę istotne dla czytelnika? … PRAWDA. Moim zdaniem prawda. Ale może to znowu moja naiwność. Podobno każda treść znajduje odbiorców. KAŻDA. Mnie najlepiej wychodzi brak ściemy, niezastanawianie się nad tym, co pisze, co mówię. Wieloletnia praca w mediach przydusza wolność ekspresji. Teraz zamierzam wziąć głęboki oddech, dać oskrzelom dużo nowej mocy. Śmiem nawet twierdzić, że to wieloletnie ugrzecznianie mnie nie brało się wcale ze znajomości tematu. Wręcz przeciwnie. Ci, którzy próbowali mnie do czegoś dopasować, nie znali innej formy, nie potrafili usłyszeć, ani zobaczyć. Na szczęście tak się te wszystkie sztuczne twory ostatnio przejadły, że można się śmiało rozglądać za czymś jednak prawdziwym, mniej plastikowym, własnym, rzetelnym i wiarygodnym. Dlatego, skoro mimo tych wieloletnich starań postrzegacie mnie jako nieugiętą prowokatorkę <?!?!>, dziwoląga, matkę, która nietuzinkowo wychowuje swoje dziecko, starą babę, która nosi się jak gimnazjalistka <?!?!?!>, to teraz jest czas, żeby okrasić te oryginalne cechy przystępnym opisem i dzielić się dobrą energią w tych trudnych fałszywych czasach. Spodoba się Wam!

Na początek FILM na FB, w którym wyrażam dezaprobatę 😉

A teraz typowa pamiętnikowa spowiedź.

Urodziłam się w poniedziałek. Czy dlatego tak bardzo nie radzę sobie z tym pierwszym dniem tygodnia i w każdy poniedziałek potrzebuję odpoczynku po weekendzie? Chcę spędzać czas z dzieckiem, chcę dbać o swoje pasję, marzę, żeby albo zrealizować wszystkie swoje pomysły albo na przykład mieć ich MNIEJ … Jak już będzie mnie stać na zatrudnienie asystentki, to ona mnie wypunktuje za te wszystkie „genialne” myśli, które pozostają na poziomie wizji … Tymczasem nie lubię gadać i nie robić. To dla mnie porażka. Na poniedziałek zwykle za dużo mam puntów do zrealizowania. Do tego nie lubię siedzieć „w kompie” albo „w telefonie”, gdy mam już ze sobą Zachariasza. Nie chcę, żeby uczył się nieobecności. Zależy mi na pielęgnowaniu jego niesłychanej inteligencji interpersonalnej, na bliskości, która istniejąc teraz, zostanie na zawsze w życiu jego i jego przyszłej rodziny.

Jednocześnie, jako typ Wilczycy czyli kobiety, która samodzielnie dba o swoje szczenię i robi to z nieomylną atencją, nie znoszę niedoskonałości i nie toleruję ingerencji materii, która nie działa świadomie. Brzmi to dziwnie? Otóż, nie lubię jak mi się debile wtrącają w wychowanie dziecka. Teraz chyba proste, prawda? 😉

Zmykam więc po Zachariasza do przedszkola. Mam Wam tyyyyyyle do powiedzenia! Genialne uczucie – wiedzieć, że znowu mam pamiętnik. Odkurzę stare pokłady twórczej weny, dołożę nowego sznytu.

Zapraszam Was tu codziennie. Do zobaczenia, usłyszenia i do pogadania. Piszcie, pytajcie, zagajajcie. Wiem, że jest mnóstwo tematów, które Was interesują i kilka znaków zapytania w mojej lidiowej telenoweli 😉

Fotki z dziś:

f20470e1-a154-4f81-a1f5-3c5d6ad5d251

c70b9bde-ab74-447c-b03b-eaa8634d4f39

 

Leave a comment