Alpejski sen czyli dziecko na włoskim stoku

18 grudnia 2013

L jak Livigno, L jak LOVE

18 grudnia 2013

Co powie TATA?

18 grudnia 2013

Co ma powiedzieć, jeśli go nie ma?! No właśnie. Ojców często nie ma. Z różnych przyczyn. Jedni pracują, drudzy mieszkają daleko, a jeszcze innym ZABRANIA się, tudzież UNIEMOŻLIWIA kontakt z dzieckiem.

Darek z Kubą podczas Hangloose & Extremama party 

Sama jestem ciekawa co mi wyjdzie z tych rozważań. Jestem matką kompletną. Wiem, że mam sporo cech męskich i to zapewne przysłuży się mojemu synowi. No bo skoro już jesteśmy sami, we dwoje, dobrze, że nie wychowuję go na pi**ę. Prawda? Prawda.
Pewnie, że co by nie było, matka nie zastąpi ojca, szczególnie chłopcu. Dlatego Zac ma i będzie miał kontakt ze swoim biologicznym tatą. Tu pojawia się jeszcze kwestia tego jaki styl bycia, postawę może zaszczepić dziecku taki nieco „zdalny” ojciec… Nie jest to jednak tematem tych rozważań. Ważne, że JEST i ma szansę się wykazać. Aaaaa, no i ważna sprawa – na tym etapie rozwoju mojego syna będę się starała nie kształtować jego mniemania o ojcu. Jak będzie starszy, nie uniknę pytań, być może oskarżeń, buntu… Teraz Zac ma szansę czuć, że wszystko jest w porządku, a że mama z tatą nie są razem…? Cóż, przecież i tak jest fajnie. 

No właśnie. O to chodzi, o ten sposób. To my – rodzice możemy go znaleźć i stosować, żeby rodzinie żyło się sprawnie, harmonijnie. Jeśli natomiast taty nie ma, bo pracuje? Noooo, czasem miewa wolne. Znam taką rodzinę. NieMąż Karoliny dużo pracuje, podczas gdy ona na pełny etat ogarnia ognisko domowe. Dwoje dzieci i pies z ADHD. Cudni są! WSZYSCY! Miałam ostatnio nieco do czynienia z NieMężem, bo wśród miliona obowiązków zawodowych (jest elektromechanikiem) i spraw rodzinnych (a akurat się mu rodzinka pochorowała) znalazł czas i chęci, by zająć się moim samochodem. Nie tylko ogarnął temat naprawy, ale opowiedział mi o tym jak się czują domownicy i co robią jego dzieci, jak ogarnia to Karolina… Wszystko z uśmiechem na ustach i na totalnym luzie. Wiem, że po tygodniu pracy od świtu do nocy (dosłownie!), NieMąż weekendy spędza z dziećmi. Na maxa! Uwielbiam tę rodzinę i ich sposób na szczęście. Da się! 
Jednak nie zawsze „chcieć to móc” – niestety. Jest jeden tata, którego uwielbiam, który jest powodem tych rozważań. To tata, który, choć jego syn jest daleko, pragnie i potrzebuje kontaktu z nim. Co jeszcze ważniejsze – jego syn go ubóstwia. Nie znam szczegółów z ich przeszłości, ale kiedy poznałam Darka i jego syna – Kubusia – od razu pomyślałam, że są sobie bardzo bliscy. Darek to prawdziwy facet – rzuca niewybredne żarty, lubi dobrze zjeść i dobrze wyglądać. Szczególnie, gdy obok jest jego ukochana kobieta – Basia. Przy Kubie łagodnieje…, pilnuje dyscypliny, ale bez przesady:) Widzę przy okazji w jaki sposób zwraca się do Zac’a i ciesię, że mój syn ma takiego Wujka. No właśnie. Darkowi bardzo brakuje kontaktów z Kubą. Dlatego tak lubi rozmawiać z Zachariaszem. Dlaczego tata Darek nie rozmawia ze swoim 4-letnim synkiem Kubusiem? Bo mama Kuby – była żona Darka – skutecznie te kontakty ucina, uniemożliwia i nic sobie nie robi z postanowienia sądu. Brak mi słów na to, co robi ta matka. Byłam świadkiem jak przyjechała do Olsztyna i NAGLE, bez uprzedzenia zabrała Kubę Darkowi niemal wyjmując małego z objęć taty, choć chłopaki mieli zaplanowane razem najbliższe dni. Mądry (no bo ktoś musi być „mądrzejszy”…) Darek panuje nad sobą w takich sytuacjach, nie chce, żeby syn widział go wzburzonego. Dlatego też poszedł na ugodę w sądzie podczas sprawy rozwodowej. Chodziło o to, żeby szybko sprawę zakończyć i w miarę normalnie żyć. Kuba mieszka z mamą i jej facetem w Irlandii. Daleko 🙁 Darkowi przysługują 2 rozmowy telefoniczne w tygodniu. Przynajmniej tyle, zanim przyjdą ferie i synek będzie mógł uściskać swojego ukochanego wesołego tatę. No właśnie nie! 🙁 Darek od 3-ech miesięcy nie rozmawiał z Kubą, nie zna nawet jego nowego adresu zamieszkania, nie może mu wysłać prezentu na święta. Dlaczego? Bo ex-małżonka Darka – Sylwia twierdzi, że … Kuba zgubił telefon albo po prostu nie odbiera połączeń od Darka!!! WTF?! Kuba ma 4 lata, widzi i czuje, że coś jest „nie tak”, tęskni za tatą, potrzebuje jego wsparcia…, a ta… ta… ech…. niepoważna i najwyraźniej mało rozgarnięta kobieta nie pozwala im się spotkać. Nie wnikam ile pieniędzy kto komu „wisi”, kto ma roszczenia materialne, kto kogo zdradził albo zaczął „olewać”, ale DO CHOLERY, przecież ta matka gwarantuje swojemu dziecku zaburzenia, a przynajmniej poczucie zagubienia w przyszłości, nie mówiąc już o tym, że każdego dnia ten chłopiec budzi się zdezorientowany. Szczególnie, gdy mama sugeruje mu, żeby nazywał jej partnera tatą, choć Darek sobie tego absolutnie nie życzy. Kuba dobrze zna relacje rodzinne, bo przecież myśli, kojarzy, pamięta. Tata pisze do niego, założył dla niego stronę w Internecie, żeby nie uciekały im codzienne sprawy, myśli… Kiedyś Kuba dostanie jej adres. Tylko czy będzie chciał mieć do czynienia z tatą, którego nie będzie znał, który zniknął z jego życia, który nie zna jego codziennych rozterek …? NIE OGARNIAM zachowania tej matki! Jak nią potrząsnąć? Jak do niej dotrzeć?! Jak wytłumaczyć, że robi dziecku krzywdę?! A może jej to wcale nie obchodzi…? 
W sytuacji rozwodu zwykle najbardziej pokrzywdzone są dzieci. Sama jestem takim dzieckiem, choć byłam już PRAWIE dorosła, gdy moi rodzice się rozwiedli. Do tej pory mój brat i ja ponosimy konsekwencje pewnych wyborów „staruszków”. Życie … No i jak to mówią „nie ma tego złego …”:)

Kuba ma szansę mieć dwie kochające rodziny, dwa zestawy najbliższych, rodzeństwo… Może odważnie i z poczuciem bezpieczeństwa poznawać świat, bo jest kochany. NIE WOLNO mu zabierać tej szansy, blokować dostęp do tego, co już w nim jest z racji korzeni, genów, pochodzenia. Może nawet na to przystanie, bo cóż może zrobić, gdy nie daje się mu wyboru…? W rodzicielstwie nie chodzi jednak o dyktaturę, podejmowanie decyzji za dziecko, narzucanie mu światopoglądu i opinii… Do tego, jaki by Darek nie był zdaniem osób postronnych, jest tatą Kuby i dba o niego. Od zawsze. Zarówno Darek, jak i Kuba zasługują na siebie, bo się kochają i dobrze im ze sobą.

Jak nieudolnie jest to skonstruowane w polskim prawie, w jak beznadziejnej pozycji są tacy ojcowie, że matka, której najwyraźniej przyświeca jakiś inny cel, niż jak najlepsze przygotowanie syna do dorosłego, samodzielnego życia, może otwarcie tak krzywdzić własne dziecko?! Ech. To zatem dopiero początek, bo Darek nie zapomni, że ma syna – i słusznie – a ex-żona pewnie będzie się idiotycznie bronić…

Trzymam kciuki za chłopaków! 🙂

6 comments

  1. mój przyjaciel ma dwójkę dzieciaczków i byłą żonę, co lubi biegać po mieście, wypić za dużo…
    a dzieci są na ostatnim punkcie jej listy. I niestety, chociaż chłopak ma pracę, mieszkanie, wsparcie bliskich-rodziny…
    babcie co tęsknią za dzieciaczkami-nasze prawo zostawiło dzieci pijaczce-bo po pierwsze"wiedział pan, kogo bierze za żonę"-tak sędzina stweirdziła, a po drugie-dzieci muszą być przy mamie, nawet jeśli jest nieprzytomna i zapita :/

    Tak to u nas jest :/

    3mam kciuki za Darka 🙂 za Kubę… i powiem jedno-miałam ojca na odległość,ale sama świadomość, że on jest, że kocha-dawała mi dużo miłości i spokoju… Chociaż nasze drogi się rozeszły… mam dużo wspomnień, dobrych wspomnień dzięki niemu. A tego nikt mi nie zabierze…

    Oj wzruszyło mnie to :/

  2. Nie mam pojęcia czym kierują się takie matki, jaki chcą cel osiągnąć zabierając dziecku ojca? Choć sądzę, że raczej chcą zabrać ojcu dziecko i ukarać za coś. Nie mam jednak wątpliwości, że prędzej czy później obróci się to przeciwko niej. Niestety i tak będzie to ze szkodą dla dziecka 🙁

  3. Przykre to, gdy matka, osoba która powinna dbać przede wszystkim o dobro swego dziecka, przedkłada osobiste animozje ponad szczęście syna. Jak bardzo trzeba być podłą kobietą, by spokojnie patrzeć w oczy dziecka i mówić mu "tata o tobie nie pamięta", "tata cię nie chce odwiedzać", "tata do ciebie nie dzwoni bo cię nie kocha"… no bo jakoś przecież z pewnością tłumaczy 4-letniemu, dociekliwemu chłopcu, dlaczego tata nie dzwoni, nie odwiedza go itd. O tego pokroju kobietach nie powinno się mówić "matka", bo to słowo kojarzy się z opieką, milością, dobrocią, a w tym przypadku, cóż…
    Życzę chłopakom, aby pozwolono im swobodnie korzystać z ich praw – prawa do bycia ojcem i prawa do bycia synem.

  4. Takich sytuacji jest niestety dużo… za dużo. Sama znam rodzinę, która ma taki podwójny problem. Małżeństwo, oboje po rozwodzie z synami z poprzednich związków. Obaj chłopcy mają po 5 lat, jeden mieszka z nimi, czyli swoją mamą, a tata mimo, że bardzo walczył w sądzie o wizyty itp. odwiedza go jak mu się przypomni, albo jak akurat jest mu to na rękę. Nie kupuje chłopakowi żadnych prezentów (na urodziny, święta), bo twierdzi, że płaci na to alimenty i powinno wystarczyć. Drugi chłopiec (syn męża) mieszka z mamą i jej nowym mężem w Norwegii. Przyjeżdża do ojca dwa razy w roku na dwa dni… Mimo, że ojciec nie zgadzał się na wyjazd, bo były przesłanki, że matka nie będzie dotrzymywać obietnic i zniknie, sąd wydał zgodę na paszport…
    Ja sama nie byłam i raczej nie będę w takiej sytuacji, ale oboje z partnerem jesteśmy zdania, że gdyby co to zawsze będziemy się potrafili dogadać w kwestii wychowywania naszego dziecka, bo ono przecież nie jest niczemu winne… Trzymam kciuki za Darka 🙂 Jego syn z pewnością okaże się mądrzejszy od swojej matki

  5. To niskie bardzo, mścić się za nieudany związek, wykorzystując do tego dziecko. Bezbronne dziecko, które kocha i mamę i tatę. Trzymam kciuki za chłopaków, mam nadzieję, że uda im się być ojcem i synem w taki sposób, jaki tego najbardziej pragną. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  6. Dołączę się do tego wszystkiego i nawet nie wiem od czego mam zacząć…hmmm. Sam jestem ojcem,tatą dla dwójki swoich wspaniałych dzieci i tak jak Darek nie wyobrażam sobie życia bez bycia , kontaktu czasami chociaż wtulenia się w ramiona maluchów. Rzadko widuje swoje dzieci ale nie ze względu na jakieś nieporozumienia tylko przez pracę od rana do nocy,teraz też 2 w nocy powrót od Suziiiiiiiiiiii- ktoś wie co to za demon szos:-) i o 6 pobudka bo nasz mały Lucyfer będzie się chciał bawić albo nasz pies z ADHD obudzi rodzine:-) Darka znam z widzenia, ale to mi wystarczy ,bo 1 raz widziałem go z dzieckiem i widać jak jeden drugiego uzupełnia,widać uśmiech na jednej i na drugiej buzi.Widać po prostu miłość TATY do SYNA i nawzajem. To, że mama dziecka ma jakieś widzimisie dosłownie to nie znaczy, że ma na tym tracić niewinna istota. Ale niestety nasze polskie prawo jest takie super pod każdym względem,że biednemu zabierze dom, kromkę chleba,a nie potrafi pomóc w takim przypadku. Co z tego, że wyrokiem sądu przyznaje się wyznaczone terminy widzeń, czas kiedy mogą się sobą nacieszyć,jak:
    – mama powie nie!! bo ma taki humor
    – słuchaj dziecko jest chore(choć tak nie jest)
    – umówiliśmy się do kina, plac zabaw, ze znajomymi
    – cokolwiek innego
    Chociaż, wie , że to jest termin widzeń drugiego rodzica.I co wtedy zrobi Tata? Co zrobi nasze prawo??? NICCCCCCCCCCCC ale nie TATA tylko nasze kochane państwo, bo TATA chce, ale nie może. Tym bardziej,że jeszcze jest duża odległość, to dla naszego państwa już wogóle nieopłacalny biznes bo lepiej politykom kasę dać. Mam nadzieje, że Darkowi uda się cokolwiek zdziałać i napewno trzymam za NIego kciuki, żeby mógł widywać się z dzieckiem.Albo wkońcu zmieni się coś w naszym prawie,że pewne rzeczy będą egzekwowane w prawidłowy sposób, żeby dzieci nie były krzywdzone ani rodzice w ten sposób.

    z wielkim szacunkiem

    Niemąż Karoliny

    P.S. Trzymam kciuki

Leave a comment