DÓŁ jak cholera czyli o tym jak staram się być mądra i zrównoważona, choć wcale mi się nie chce.

20 czerwca 2017

Nie ochronię Cię. Niestety. Synu mój Ukochany.

20 czerwca 2017

Pokaż to, co masz ładnego Mamo czyli np. BRZUCH!

20 czerwca 2017
Lajla, Lidia Piechota
Lidia Piechota, Extremama
Lidia Piechota, fot. Fotografka Kaja Szczyglewska

Rzecz o brzuchu Ani eL., o moim i o Waszych pięknych brzuchach, w których nosicie swoje dzieci, którym to brzuchom serwujecie salwy śmiechu lub wycisk na siłowni… albo kilo cukierków. To tekst o tym, że miło patrzy się na rzeczy ładne, a każdy choć jedną ładną rzecz w sobie z pewnością ma.

Ania Lewandowska ma ładny brzuch. Choć znając ją, gdy na niego teraz patrzy wcale się nim tak nie zachwyca, bo nie jest taki, jaki był. Nie jest już nadęty z bobasem w środku, ani płaski i jednolity jak przed ciążą. Teraz to po prostu płaski matczyny brzuch. Ale spokojnie, Ania nad nim popracuje i będzie CACY. Ania tak chce. Tego potrzebuje i ba! z tego żyje. Z tego, że ma płaski brzuch i jeszcze kilka innych zgrabnych części ciała. I chwała jej za to, że ma z czego żyć, że ma na siebie spójny sposób, że choć cięzką pracą wspięła się na szczyt, zdecydowała się teraz na dziecko, nie wiedząc, co zgotuje jej los. Wiecie Mamy Drogie, że bywa różnie. Ania jest szczęśliwa, prostolinijna i potrafi kochać. Można się o tym przekonać już przy pierwszym spotkaniu. To nie poza. Pewnych spraw się nie udaje. To fajna dziewczyna, która dzieli się sporym kawałkiem swej boskiej egzystencji z boskim mężem.

Nie podoba się Wam to? Nie lubicie Ani Lewandowskiej? A może samych siebie nie lubicie i wkurza Was, że ktoś coś ma, a Wy nie? Co ma? Cokolwiek. Tak to w naturze ludzkiej bywa, że się wykrzywia i zamiast cieszyć szczęściem dobrych ludzi, pała zazdrością, zawiścią i tym nowoczesnym zjawiskiem ogarniającym wszechświat, jakim jest hejt. Ohyda. Po co Wam to? Czy Ania każe Wam być jak ona? Czy ktokolwiek powiedział, że każdy inny brzuch jest brzydki? Nie. Każdy mówi i myśli co chce. Okazuje się, że każdy także widzi i czyta to, co chce. Zdolnym jesteśmy narodem. Dlatego tak trudno tu, w tym polskim tłumie grouppies, wytrzymać, gdy się prezentuje pewien poziom … czegokolwiek. Naprawdę tego nie widzicie? Odpier*olcie się od Anki, jej męża, jej brzucha itp., jeśli nie jest Wam w smak ten szczery GLAM. Spójrzcie w inną stronę, podążajcie inną drogą, zjedzcie cztery pączki, uśmiechnijcie się przez dżem do lustra. Spox. Ja wolę patrzeć na Anki brzuch. I na jej piękny uśmiech także.

A najbardziej to lubię patrzeć na swój brzuch, bo wystarczy, że zrobię krótką sesyjke na wejku i od razu widać to na ciele. Lubię mieć mięśnie. Nie jestem wyczynowym sportowcem. Każdy, kto mnie naprawdę zna, wie, że nie siedzę na siłowni… ba! Niestety nie spędzam życia ani na Kanarach łapiąc fale, ani nawet na lokalnym wakeparku. Bywam tam od czasu, do czasu. Wychodzę z dzieckiem na rower, mam fajną pracę, która pozwala mi nie siedzieć za biurkiem, rozciągam się wieczorami, bo bolą mnie plecy, szukam opcji, żeby się poruszać i zadbać o brzuch, uda, pośladki … Gdy urodziłam Zachariasza, włożyłam w bikini wkładki laktacyjne, założyłam szorty i ruszyłam na podbój ostródzkiej promenady. Tak, tydzień po porodzie wyszłam z domu z gołym brzuchem. Wtedy wydawał mi się piękny … Ten brzuch. Teraz śmieję się z tego jak hormony w ciąży i po niej zakrzywiają kobiecą percepcję i podnoszą poziom wyje*ki na otaczający świat i spojrzenia gapiów.

Nie jestem sławna jak Ania Lewandowska i wcale jej nie zazdroszczę tej popularności. Gratuluję jej pomysłu i umiejętnego dbania o jej piękną rodzinę. To jest sztuka. Trzeba się nauczyć robić to z klasą i wyczuciem. Wtopy zdarzają się każdemu. W sumie dobrze jej wyszło to afiszowanie się z gołym poporodowym brzuchem, bo ja, która nie czytam blogów, gazet, ani nie oglądam tv, trafiłam w końcu na te skandaliczne doniesienia. Zobaczywszy, że znani i mniej lub bardziej lubiani zajmują stanowisko w obronie, lub wręcz przeciwnie, brzucha Ani, nie mogłam Wam o tym nie napisać. Bo z tym jej brzuchem jest jak ze wszystkim innymi. Nieważne co mówią, ważne, że mówią. Teraz każdy krem na rozstępy, który weźmie do rąk Ania, rozejdzie się jak świeże bułeczki. Tak na wszelki wypadek. A nuż, wystarczy trochę boskiej magii, a ciałko się samo ulepi 😉

Debata trwa. Czy matka powinna być wszechmogąca, seksowna i do tego TURBO FIT? Czy może sobie pozwolić na bycie misiem Haribo? Otóż droga Mamo. Każda Mamo. Galaretkowata, umięśniona, wysoka i niska. Swą moc moja Kochana, masz w sobie niezależnie od tego czy nosisz rozmiar S czy XXL, i niezależnie od tego jak bardzo „masz lenia” patrząc na matę i hantle zalegające w rogu pokoju. Swą moc Kochana Mamo masz w oczach zakochanego w Tobie smyka, który dałby się zetrzeć na tarce Twojego brzusznego kaloryfera lub z rozkoszą tonie w Twych fałdach pod obszerną sukienką. To jest Twoje spełnienie, Twój spokój, Twoja kompletna misja, Twój absolutny BRAK KOMPLEKSÓW.

9 comments

  1. W pierwszej ciąży przytyłam 10kg, które straciłam w tydzień po porodzie, nie robiąc „nic”. Po prostu zajmowałam się dzieckiem. Teraz, w drugiej ciąży zapowiada się podobnie i gotuje się w sobie jak widzę te zawistne spojrzenia od innych mam, które przytyły dużo więcej, wyszły im plamki na twarzy itp. Nikt nie pomyśli, że po prostu nie jem za dwoje, nie siedzę cały dzień na kanapie czy inne takie. Każdy tylko widzi, że pewnie dzieckiem się nie zajmuje tylko na siłowni siedzę, albo w SPA. No i to wieczne szukanie wymówek: a to czasu nie ma, a to dziecko chore, a to wodę ktoś zbiera, jakieś schorzenia ma itd. Tacy są ludzie, nie myślą, że trzeba coś zrobić ze sobą, tylko kombinują jak zrobić coś z kimś, by miał gorzej. Oj to potrafi zdenerwować, ale co tam głowa do góry piersi i brzuch do przodu i przed siebie 🙂

  2. Ci co tak pisza na pewno zazdroszcza Ani nie tylko brzucha … Wiadomym jest ze osoba tak wysportowana nie bedzie miala problemu by powrocic do formy. Ania kocha sport i dobrze czuje sie w swoim ciele. Szczesciara ale ciezko na to zapracowala. Tez bede robic brzuszki…:-)

  3. Ludzie nie lubią Ani L, bo jej zazdroszczą, to znaczy, kobiety jej zazdroszczą. I nie płaskiego brzucha czy ładnych nóg, ale bogatego męża. Jestem pewna, że gdyby Ania L była „przeciętną” dziewczyną, z nadwagą i niezbyt powalającą urodą, a wciąż żoną bogatego męża, sytuacja byłaby inna. Ludzie lepiej się czują, gdy coś „jest nie tak” u kogoś, a u nich – póki co – jest wszystko tak idealne jak z bajki, i to ludzi irytuje. To jest po prostu zazdrość/zawiść i co najważniejsze i najsmutniejsze, większość negatywnych komentarzy, jak nie wszystkie, są pisane przez kobiety. To kobiety nakręcają spiralę nienawiści i zazdrości.

  4. Ani nie jadłam za dwoje ani nieopychalam się fastfoodami i czekoladą,5x w tyg aqua aerobik i nieprzetwarzana żywność…Leczenie trwa,rozjechaly się hormony,w sb kolejne badania i wizyta u endokrynologa. Mimo aktywnej opieki nad 2jką maluchów (1,5 roku i 3latka) wyglądam. ..jak wyglądam. Przeżywam to bardzo i owszem …patrzę z zazdrością i podziwem na szczupłe mamy w szortach, ale wierzę ,że będzie dobrze. Tylko ja i mój podwójny wózek wiemy ile mam km w nogach, ile wysiłku i pracy wkładam w to żeby znowu czuć się dobrze w swoim ciele. Moje dzieci to cudowny dar,moja duma, szczęście. ..moje życie. Niemniej walka o formę trwa… obym niedługo uśmiechała się także patrząc w lusto a nie tylko kiedy patrzę na moje Maluchy 😉 PS. Pamiętajcie. .nie każda mama w rozmiarze L czy XL to leniwa baba ,która przelezala ciążę i macierzynski na kanapie jedząc wiadro lodów z bitą śmietaną 😉

  5. Stety lub nie, ciąża zmienia nasze ciało. Brzuch, uda, piersi. Po porodzie wyglądają zupełnie inaczej i chyba powinnyśmy być na to przygotowane. Ja urodziłam na początku kwietnia i mimo że uważam że wyglądam całkiem nieźle to nie porownywałabym się z Anią. Jej wygląd to skutek stylu życia, pracy i ćwiczeń z ostatnich lat, a ja owszem czasem poćwiczę ale nie robię tego systematycznie a i lubię sobie czasem coś podejść niezdrowego. Szkoda że to matki hejtują matki

Leave a comment