PIES na … zwierzaki

3 stycznia 2014

Ruszaj w Alpy człowieniu

3 stycznia 2014

AJFON ADDICT

3 stycznia 2014

O jaaaaaa! Siedzę w SiSi z kompem! Mój kochany, wysłużony Sony Vaio daje radę, choć ostatnio postraszył mnie awarią systemu i potrzebna była magiczna płyta startowa czy coś takiego, ech … i ufff! , bo działa wsio jak należy – tfu tfu! 🙂 Pewnie, że powinnam go wyczyścić – dosłownie (przedmuchać i powycierać nawet w środku), ale i zdefragmentować i takie tam. Zrobię to, na pewno. Na razie jednak upajam się tym, że jest i działa, bo to jedyny mój net. Tak, pod nieobecność mojego ajfona <R.I.P.;)>, przerzuciłam się na kompa. Mocno odczuwam tę zmianę.

Jako mama karmiąca, … karmiąca sporo i przytulająca swoje dziecko całkiem często … z ajfona uczyniłam swój styl bycia w pewnym sensie. Piszę (celowo używam tu czasu teraźniejszego, bo mniemam, że ten odwyk to sytuacja tymczasowa) na moim małym jabłku posty na bloga, wysyłam mnóstwo maili służbowych, zapisuję pomysły, które wpadają mi do głowy niemal co kilka sekund, wpisuję spotkania i ważne sprawy do kalendarza, wreszcie robię zdjęcia, dokumentuję cudowne życie z Zachariaszem, który zaskakuje mnie każdego dnia. Ajfon w ręce to spora szansa, że uda mi się uchwycić wiele z tych uciekających z prędkością światła momentów z jego dzieciństwa. Ba! Do tego kręcę się tym, że nakładam stylowy filterek na Instagramie i wrzucam Wam co ciekawsze foteczki, bo … zwyczajnie mam potrzebę dzielenia się swoją radością. To jedyny powód. Jest we mnie tyyyyle szczęścia (choć wiem i tu nie mam wątpliwości, że do pełni szczęścia i satysfakcji aktualnie mi nieco daleko), że chcę je uwieczniać i nim emanować. Bez oczekiwań. Ot tak. No pewnie, że fajnie jak mi ktoś kliknie, że LUBI 🙂 To sprawia mi frajdę i jest dowodem na  to, że widzicie to, co robię i nie jest to najgłupsze na świecie.

Zatem, aktualnie czuję się jak bez ręki. Fakt – mam mocno stłuczony łokieć i powinnam odciążyć prawą rękę na jakiś czas. To, że nie mam w niej ajfona, powinno pomóc… <?> Otóż nie. Brak mego applowskiego cudeńka sprawia, że nie mogę zachowywać się bezwiednie. Normalne i w „lidiowym” stylu jest to, że cykam co chwilę, sprawdzam co piszecie, puszczam Zaczkowi muzę, nagrywam jak Zac pije wodę z kieliszka nabierając ją z … miski Boskiego … <!!!> Nooo, tak to jest. Ech, ten filmik akurat przepadł wraz z telefonem. Cieszę się, że zdążyłam go kilku osobom pokazać. Żałuję, że nie zdążyłam przesłać. Dziś nagrałabym jak tańczy z poduszkami i misiem … albo teraz jak rozrzuca w SiSi domino 🙂

Co się stało z mym iPhone’em 4? Otóż nie wgłębiając się w demoniczną opowieść – został mi skradziony i prawdopodobnie zniszczony. Tak, zgłosiłam sprawę na policję. Jednak ajfona mi to na razie nie wróciło. Kwestia czasu mam nadzieję.

A jeszcze niedawno sprawiłam sobie sprawdzonego stylowego Speck’a … i nową folijkę … Ech…

lidiowy ajfon w rękach Darka
fota z ajfona Lidii 

Przyznaję się więc bez bicia, że brakuje mi mego stylowego „koleżki”. Zauważam, że jest mi bez niego zwyczajnie smutno. Pewnie, że jako nieuleczalnie praktykująca efekt Polyanny, szukam w tej sytuacji pozytywów. Zatem… nie mam ajfona przyklejonego do ręki, więc więcej czytam …, na przykład przeczytałam dwa numery ELLE w dwa dni ;). Inna sprawa … – może w końcu opanuję PhotoShop’a na kompie, staram się także chłonąć momenty … wzrokiem, oddechem, wszystkim zmysłami, skoro nie mogę zrobić foty w dobrej mobilnej stylówce (bo mój Samsung to zdecydowanie nie to samo – nie ogarnia chłopak). Nie mam kontaktów, więc nie kombinuję do kogo napisać, nie mogę w każdej chwili zapisać nowej myśli czy rozkminki, więc nie … rozkminiam… <?> Nieprawda. Rozkminiam. I nie przestanę. Prędzej zacznę nosić przy sobie notes albo nagrywać wersje audio 🙂 W każdym razie „jakoś” ogarniam.

Prowadząc moje życie, sprawny smart phone jest mi zwyczajnie niezbędny. Lubię siebie taką „ajfonową”. Pewnie, że przeżyję bez niego. Nawet dłuższy okres czasu. Tylko po co?! Już się zastanowiłam nad tym, zrozumiałam i przyznaję – ktoś, kto lubi takie określenia albo upaja się oskarżaniem innych o ułomności stwierdzi, że jestem UZALEŻNIONA od iPhone’a albo Internetu albo jednego i drugiego. Jego sprawa. Ja po prostu lubię robić to, co robię na 200%, a brak bohatera tego postu, przeszkadza mi w tym dosyć mocno.

Szukam teraz sposobu, alternatywy, umowy, modelu … , żeby wrócić do swojego bycia Extremamą mobilną, na czasie i „w taczu”. Trzymajcie kciuki! 🙂

2 comments

  1. oj kochana 🙁 mam nadzieje, że żałoba długo nie będzie trwała…
    chociaż wiesz kiedy? gdzie ci go zabrano? Niech nowy prazyjaciel będzie jeszcze z większą pamięcią, by mógł pomieścić wszystkie twoje kochane i szalone wspomnienia ;D

Leave a comment