GNóJ w BLOGOSFERZE

21 lutego 2014

Why don’t you HANG LOOSE?!

21 lutego 2014

Bikini, surfstajl & MLEEEKO

21 lutego 2014
blogerę
DSC_3546-1-m
zdj%C4%99cie-1

Najwyraźniej jestem ignorantką… Albo straszną egoistką… Albo jeszcze egocentryczką… I jeszcze często naiwna jestem. Oooo tak! Jestem też inteligentna. Lubię to! 🙂 Okazuje się też, że mam niezłą intuicję i potrafię wsłuchać się w siebie i mego małego WIELKIEGO człowieczka. Stąd fakt, że nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego, że żywienie małego dziecka to taaaaaki temat nie spowodował żadnej katastrofy w naszej rodzinie.


Nie wiem czy byłabym taka, gdybym na swojej drodze nie spotkała Siostry Ani, która otworzyła mi oczy na wiele spraw i uwrażliwiła jako matkę i kobietę. Dlatego nie ma co gdybać. Fakt jest faktem, że dzięki temu jak to sobie wszystko w głowie poukładałam, ominęły mnie m.in. problemy z laktacją, karmienie butelką, wybór mleka modyfikowanego… Zapewne dzięki temu także Zac jest jaki jest. Bliskość i szczepionka jaką jest mleko mamy sprawiają, że mój syn nigdy jeszcze (tfu tfu!) nie był chory (katarów czy lekkiego kaszlu nie liczę oczywiście), a gorączkę miał dotychczas 2 razy z powodu ząbkowania. Mega, co? 
Nie, nie czuję się uwiązana. Karmienie piersią nie sprawiło, że moje życie jest uboższe, ograniczone. Nie czuję, że muszę sobie czegoś odmawiać. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby Zachariasza od piersi odstawić czy to z powodu złego stanu mojej tarczycy czy jego alergii na białko mleka krowiego. Z tarczycą radziłam sobie dietą bezglutenową, z jego alergią niejedzeniem produktów, które mają cokolwiek wspólnego z mlekiem. Był moment, że jadłam tylko indyka, ziemniaki i marchewkę. Taki priorytet. Alergia minęła. Dziś Zac rzuca się na mleko z kartonu albo na tzw. Bejbiccino z takim apetytem, że jestem zmuszona nieco mu taki UHT produkt ograniczać. Nie od dziś wiadomo, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem, nieprawdaż? Mleko mamy chroni niedojrzały żołądek dziecka przed różnymi atakami, nazwijmy to, nowoczesnej żywności.

Alkohol… Były momenty, że miałam ochotę napić się piwa albo wina. Ba! Łyk wina nawet mi się zdarzył podczas gdy Zac spał i wiedziałam, że szybko się nie obudzi i nie będę go karmić. Piwo … – wchodzi w grę tylko bezalkoholowe. Po Radlerze kręci mi się w głowie jak na niezłej banii:) Poza tym, nie prowadzę imprezowego trybu życia. Teraz działam w trybie MAMA ZAWSZE PRZYTOMNA. Pewnie ma tu też znaczenie fakt, że jestem z Z sama. Odpowiedzialność to dobra cecha. 
Długo nosiłam biustonosze dla mam karmiących. W nich wkładki laktacyjne. Gdy wkładki przestały być potrzebne, te średnio urodziwe staniki zaczęły mnie wkurzać. Zapewne można kupić ładne i wygodne tego rodzaju cacka – ja ich nie widziałam i pewnie nie byłoby mnie na nie stać. Zwykły biustonosz sprzed ciąży nie wchodzi w grę – albo za mały albo trudno z niego „bufet” wydobyć, gdy dziecię zgłodnieje. Z pomocą przyszła surferska stylówka. BIKINI! Ten, kto je wymyślił, był geniuszem. Wygodne, seksowne, ładne, stylowe… Zac opanował samoobsługę bikini do perfekcji. No pewnie! Szkolę mojego mini surfera;) Wiem, bikini średnio trzyma biust… No cóż, można wybrać takie nieco sztywniejsze, byle nie za bardzo, z wiadomych przyczyn. Tak czy inaczej, bikini mam na sobie codziennie. Na początku się krygowałam… Dziwnie było iść zimą do kawiarni, gdy spod koszulki wystawały mi kolorowe sznurki od stroju kąpielowego… No cóż… Tu przypomina mi się genialne motto Kristoffera – I’M NOT WEIRD, I’M GIFTED. Otóż to. Uwielbiam przekuwać słabości w siłę. Często mi się to zdarza. Dziś bikini dopełnia mój wizerunek. Tak to czuję.

lato 2013

Jedna ważna sprawa – biust mamy karmiącej nie mieści się w bikini wysportowanej atletki 🙂 Mam dwa większe, które noszę na zmianę. Szukam właśnie czegoś nowego w przystępnej cenie <anybody?>. W końcu sezon za pasem, a po zimie moja surferska bielizna nie przypomina już kolorowych lanserskich fatałaszków.

Nie mam jednak zamiaru zmieniać tej stylówki. Raczej martwię się jak będę się tłumaczyć z tych kolorowych sznurków, gdy przestanę karmić piersią;) 
Aaaa, polecam też „cyckowego” posta KAROLIBU i linki, które w nim umieściła. 

5 comments

  1. No właśnie to bikini! Wypatrzyłam je u Ciebie kiedyś – uznałam za genialny pomysł, ale potem zapomniałam. Musze jakieś fajowe nabyć, bo też już weszłam na ten "suchszy" level karmienia. 🙂
    I zaciekawiłaś mnie tą tarczycą i bezglutenową dietą. Mam niedoczynność, podziała?

  2. Właśnie dzięki temu, że karmie piersią, Kornelia przeszła infekcje gardelka w ciągu jednej doby 😉
    Cycek is the best!!!
    Chociaż wiadomo, nie zawsze było i jest kolorowo 😉 mimo wszystko – dziecko na pierwszym miejscu 😉

    1. nie do końca uważam, że to kwestia … GRADACJI … miejsca pierwszego czy drugiego … Jesteśmy TEAMEM – jednym! każdemu ma być dobrze i ktoś potrzebuje być mądrzejszy 😉

      Pozdróweczki Dziewczyny!

Leave a comment